W niedzielnym pojedynku LKS Łużna zmierzyła się z KS Bobowa. Mecz zakończył się wynikiem 1:2 dla gości, ale droga do tego rezultatu była pełna zwrotów akcji i niezwykłych emocji. Gospodarze, mimo gry w osłabieniu przez ponad 70 minut, potrafili walczyć do samego końca i tylko w doliczonym czasie stracili szansę na zdobycz punktową.
Trudny początek i czerwona kartka
Spotkanie rozpoczęło się dla Łużnej fatalnie. Już w 15. minucie, przy próbie rozegrania piłki, jeden z zawodników poślizgnął się, co wykorzystał rywal. W konsekwencji sędzia pokazał czerwoną kartkę, pozostawiając gospodarzy w dziesiątkę. Mimo to Łużna nie oddała pola i starała się konstruować akcje, wychodząc spod pressingu rywala.
Niewykorzystany karny i gole w drugiej połowie
W 34. minucie Łużna miała znakomitą okazję do objęcia prowadzenia, ale rzut karny został obroniony przez bramkarza Bobowej. To już piąty niewykorzystany karny z rzędu dla tej drużyny, licząc z poprzednim sezonem. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis.
Po zmianie stron Bobowa wykorzystała przewagę jednego zawodnika. W 64. minucie Daniel Mucha zdobył gola po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, dając gościom prowadzenie 0:1. Łużna nie rezygnowała, ale kolejne sytuacje nie przynosiły wyrównania. W 91. minucie po rzucie rożnym Paweł Rząca umieścił piłkę pod poprzeczką, dając nadzieję na punkt. Jednak już w 93. minucie Wojciech Pawełczak odpowiedział głową po dośrodkowaniu z autu, ustalając wynik na 1:2.
Podsumowanie
Mecz w Łużnej był niezwykle emocjonujący i mógł zakończyć się zupełnie inaczej. Gospodarze, mimo osłabienia, pokazali charakter i walczyli do końca, ale ostatecznie to Bobowa cieszy się z trzech punktów. Dla Łużnej to bolesna porażka, zwłaszcza że wyrównanie w doliczonym czasie dawało nadzieję na remis.
Źródło: LKS Łużna
Fot. facebook.com

